Być może to pytanie wyda się nieco dziwne dla zwolenników mariaży z wielkiej miłości, ale praktyka życiowa wskazuje, że – nie mówiąc o tym zbyt głośno – wiele par włącza jednak rozsądek przy rozważaniach dotyczących przyszłości. I bardzo słusznie. Cóż tego, że chłopak przystojny i na trzeźwo obiecuje złote góry, kiedy trzeźwy bywa rzadko, a po kieliszku… lepiej nie mówić! Rozsądek bywa dobrym doradca i nawet przy największym zaangażowaniu należy choć jednym uchem go wysłuchać. Rozsądek koryguje zbyt optymistyczne plany, marzenia i wyidealizowaną rzeczywistość osadzając historię dwojga w konkretnym układzie. Oczywiście problem polega nie tyle na tym, czy dopuścić rozsądek do głosu wówczas, kiedy młodych łączy uczucie, ale czy uznać rozsądek za jedyne kryterium doboru.